Apokalipsa w Ekwinokcjum

apokalipsa4

Nie oczekujcie na Sąd Ostateczny. On odbywa się co dzień.
Albert Camus

Absurdalnie to zabrzmi, ale w swoim życiu przeżyłem już kilka Końców Świata. Szumnie zapowiadanych, podpartych przepowiedniami, wieszczeniami proroków, nietypowymi zjawiskami natury, trzęsieniami ziemi, epidemiami, nadciągającymi asteroidami, koniunkcją sfer niebieskich, niezwykłym układem dat, kodem Biblii i oczywiście ludzkim skurwysyństwem, którego miarka się już dawna przebrała. Wszystkich wypatrywałem z zainteresowaniem i pewną dozą prowokacji w oczach. I wszystkie kończyły się tak samo. Szarym, codziennym dniem. Czy tym razem będzie inaczej? Okaże się już w weekend.Tym razem Koniec Świata zbiegł się z Ekwinokcjum, czyli Równonocą. W tych dniach Słońce wschodzi dokładnie na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Nic szczególnego, zdarza się dwa razy w ciągu roku. Pamiętam, że w szkole podstawowej to było wydarzenie. Gdy pogoda pozwalała lekcje odbywały się na zewnątrz. Wbijaliśmy patyki w ziemię i w południe obserwowaliśmy cienie. Uczyliśmy się o kierunkach świata, poznawaliśmy podstawy astronomii. Fajne wspomnienia. Teraz dzieciaki nie mają pojęcia o Równonocy. Ba, teraz nie potrafią mi udowodnić, że Ziemia jest okrągła bez sięgania po telefon komórkowy i pokazywania zdjęć z Internetu. Może zatem należy wybudować tego drona do sprawdzenia prawdziwości twierdzenia o okrągłej Ziemi, o którym ostatnio głośno? Ale dziś nie o tym felieton.
Ekwinokcjum to również czas magiczny. Zmienia się energia, zmieniamy się my żegnając lato i szykując się na nadchodzącą jesień. To czas, gdy należy podziękować za dary natury – stąd staropolskie dożynki. To również czas niezwykłych snów i czas jesiennej refleksji.
W Astrologii Słońce opuszcza Pannę i wchodzi w punkt Wagi (coś o tym wiem, bo to mój znak zodiaku). I zwiastunów jutrzejszego Końca Świata należy szukać właśnie tam, na nocnym niebie. Jakie to znaki?
Sięgnijmy do Biblii, konkretnie do Apokalipsy Świętego Jana. Ten ewangelista, apostoł i prorok (chociaż uczeni nie do końca są pewni, że to jego dzieło) miał widzenie dotyczące zagłady naszego świata. Zgodnie z nim najpierw ukaże się „niewiasta przyobleczona w Słońce, z Księżycem pod stopami, w koronie z dwunastu gwiazd”. I właśnie 23 września 2017 roku nad głową niewiasty, czyli gwiazdozbioru Panny, którą właśnie opuszcza Słońce pojawi się 12 ciał niebieskich (9 z gwiazdozbioru Lwa i trzy planety: Wenus, Merkury, Mars). Niżej widoczny ma być sierp Księżyca. Przypadek?
Kolejnym zwiastunem ma być tetrada czyli cztery czerwone zaćmienia Księżyca w okresie poprzedzającym Ekwinokcjum i całkowite zaćmienie Słońca w USA sprzed miesiąca. Tylko, że takie zjawiska zawsze gdzieś będą występowały. Co jeszcze?
W ostatnich tygodniach mogliśmy zaobserwować wiele kataklizmów na świecie. Na Karaibach szalał huragan Irma i Maria, w Meksyku mieliśmy do czynienia ze strasznymi trzęsieniami ziemi, a Korea Południowa przeprowadzała próby jądrowe.
Najgłośniej o Armagedonie krzyczy niejaki David Meade – pisarz, który twierdzi, że uderzy w nas słynna Nibiru – tajemnicza planeta Układu Słonecznego, której orbita jest znacznie wydłużona i dlatego pojawia się blisko Ziemi raz na tysiąc lat. Tylko dlaczego jej jeszcze nie widzimy? Codziennie spoglądam na nocne niebo i oprócz znanych mi konstelacji oraz planet niczego nowego nie zauważam. No chyba, że wyłoni się z innego wymiaru. W sumie, ta hipoteza nie jest znowu tak abstrakcyjna jakby się wydawało.
Nie znamy za dobrze natury Wszechświata, ba, śmiem nawet twierdzić, że niewiele o nim wiemy. Może Koniec Świata to jedynie przejście w inny stan kwantowy jak głoszą niektóre wschodnie religie i niekoniecznie czeka nas Sąd Ostateczny i zombie, które opuszczą mogiły jak przepowiada nam to Święty Jan w Apokalipsie.
Podejrzewam, że cały ten szum wywołany przez Davida Meade ma na celu promocję jego nazwiska i sprzedaż nowej książki. Tak się teraz robi marketing. Nie zmienia to faktu, że układ gwiazd naprawdę jest niezwykły, wydarzenie na świecie niepokojące, ale  tak naprawdę największe piekło, my ludzie, potrafimy sobie sami urządzić nie oglądając się na żadne koniunkcje i przepowiednie.
Przy każdej zbliżającej się dacie Końca Świata ludzie zaczynają dostrzegać zagrożenia, niektóre są realne, ale one zawsze były, będące dziełem natury lub człowieka, niektóre nadinterpretują, inne próbują dopasować do postawionej tezy. Tak było, tak jest i tak będzie.
Na przełomie IV i V wieku datę Końca Świata wyznaczył Marcin z Tours. Na 1412 rok święty Wincenty z Ferrary. Johannes Stoeffler zaś głosił, że 20 lutego 1524 nastanie potop. Pluskwa milenijna miała załatwić nas w 2000 roku, a kalendarz Majów dwa lata później. Nic z tego. Ludzkość jest gorsza od karaluchów. Przetrwa wszystko pomimo przepowiedni!
I tak samo będzie teraz. Zapowiadany w tej weekend Armagedon okaże się blagą, medialną ciekawostką, której nikt nie bierze poważnie. W poniedziałek wstaniemy rano i jak zawsze na początku tygodnia pójdziemy do szkół i do pracy. Nic się nie stanie. Nie spotkamy aniołów biegających z płomiennymi mieczami próbujących nam wymierzać karę, nie spotkamy nierządnic jeżdżących na bestii, ani żywych trupów na ulicach miast. Wszystko zostanie po staremu.
No chyba, że się mylę…

Reklamy

Jedna myśl na temat “Apokalipsa w Ekwinokcjum

Dodaj własny

  1. Nibiru prawdopodobnie pojawia się co 3 i pół tysiąca lat. Czekałem wczoraj na nią bo ponoć miała rąbnąć w Ziemię. Nie wiem czy miała wyskoczyć z nadprzestrzeni niczym niszczyciele gwiezdne Imperium, ale bez wątpienia chybiła.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: