UE1

Człowiek rzadko wyciąga lekcje z historii, a narody nigdy.
Erik von Kuehnelt-Leddihn

Imperia upadają w milczeniu. Wbrew powszechnemu mniemaniu, nie dzieje się to w morzu ognia, w rewolucyjnym huraganie, czy epickich wojnach. Nikt nie wrzeszczy, nie rozpacza, nie załamuje rąk. Naprawdę przełomowe wydarzenia w dziejach ludzkości przechodzą niezauważone. Gdy upadał starożytny Rzym nikt z ówczesnych nie spostrzegł tego faktu. A przecież kończyła się jedna epoka i zaczynała nowa. Kto wie, czy obecnie nie mamy do czynienia z podobnym zjawiskiem?
Gdy w roku 476 ostatni z cesarzy, młodociany Romulus Augustulus, oddał insygnia władzy germańskiemu wodzowi Odoakerowi i został odesłany na „emeryturę” nikt nie przypuszczał, że to jest koniec wielkiego imperium, które od pięciu stuleci trzęsło posadami świata. Nikt nie przypuszczał, że zmieni się nie tylko układ sił politycznych, ale również styl życia, kultura, sztuka, ludzka mentalność. Obecnie zwykliśmy przyjmować, że wraz z upadkiem cesarstwa zachodniorzymskiego skończyła się epoka antyku, a zaczęło średniowiecze.
I chociaż imperia upadają w milczeniu, to na pewno nie w jeden dzień. Muszą sobie na to solidnie zapracować. Wśród historyków cały czas trwają dyskusje na temat przyczyn upadku Rzymu. Niektórzy upatrują ich w kryzysie monetarnym, braku reform gospodarczych i niewspółmiernym rozroście terytorialnym w stosunku do posiadanych sił zbrojnych. To oczywiście mogło mieć wpływ, ale nie musiało, jak pokazuje nam historia innych wielkich imperiów, które poradziły sobie z takimi problemami. Bezpośredni upadek cesarstwa spowodowały 3 inne przyczyny.
Pierwsza z nich to wielka wędrówka ludów, czyli migracja plemion barbarzyńskich, na terytorium imperium. Pierwsi byli Wizygoci, którzy uciekali przed wojną, czyli najazdami stepowych Hunów, i uzyskali prawo do osiedlania się na ziemiach Rzymu.  Nadciągający ze wschodu uchodźcy doprowadzili do zmian etnicznych na dużych obszarach, zmian kulturowych i światopoglądowych.
Germanie masowo wstępowali do armii i zastępowali w nich rodowitych Rzymian. Zaraz przerodziło się to w zmniejszenie dyscypliny i rygoru w wojsku, oraz poziomu lojalności względem dowódców. Doszło do tego, że pod koniec V wieku Germanie stanowili trzon armii. Plemiona barbarzyńskie coraz śmielej przekraczały granice imperium, łupiły i osiedlały się, a terytorium cesarstwa z każdym rokiem się zmniejszało.
Wśród społeczeństwa szerzyły się nastroje antygermańskie. Podczas kolejnych ataków barbarzyńskich plemion i przegranych bitwach mówiono, że winni katastrofy są żołnierze i oficerowie germańscy, którzy rzekomo służyli cesarzowi, ale w istocie sprzyjali pobratymcom i działali na ich korzyść. Decydenci jednak nie widzieli problemu i przekonywali o konieczności integracji. Z drugiej strony trudno im się dziwić, bowiem obywateli rzymskich z każdym rokiem ubywało i chcąc nie chcąc trzeba było przybyszom powierzać coraz wyższe stanowiska.
Kolejną przyczyną upadku cesarstwa, na którą zwracają uwagę historycy, to wszechobecna biurokracja i korupcja. Prywata urzędników, przedkładanie własnych interesów nad interesami państwa, powierzanie wysokich funkcji obcym przybyszom lub ludziom z nizin społecznych, których głównym celem było zdobycie pokaźnego majątku. Podatki spływały opieszale, administracja państwowa rozrosła się, a nowe ustawy i dekrety dotyczyły mało istotnych spraw.  Nowe elity polityczne nie dorównywały czasom Cycerona, Katona, czy choćby Scypiona.
I trzeci z głównych powodów upadku cesarstwa, najbardziej kontrowersyjny ze wszystkich, ale nie sposób pominąć go milczeniem. Chrześcijaństwo! Pod koniec  IV wieku stało się dominującą religią imperium, tak potężną, że pod naciskami kapłanów zakazano innych kultów, srogo karano innowierców, a nawet zakazano organizowania igrzysk ze względu na ich pogański charakter. Tolerancja i wolność wyznania musiały ugiąć się przed fanatyzmem radykałów religijnych.
Historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać. Trudno nie spostrzec podobieństw pomiędzy czasami poprzedzającymi upadek imperium rzymskiego, a tym co dzieje się obecnie. Twór jakim jest Unia Europejska chwieje się w posadach, a przyczyny są niemal identyczne.
W dzień i w nocy olbrzymie tłumy ludzi nielegalnie przekraczają granice Unii Europejskiej. Nowa wędrówka ludów, która zaczęła się kilka lat temu nadal trwa. Niektórzy uciekają przed wojną w Syrii, inni szukają lepszego życia na naszym kontynencie. Imigranci stali się problemem dla całej Europy. Podobnie jak plemiona germańskie w starożytnym Rzymie. Są tacy, którzy powiedzą, że wymieszanie się kultur i ras jest czymś czego nie należy się obawiać. Jednakże większość przykładów z historii wskazuje na coś wręcz przeciwnego. Zazwyczaj tego typu multikulturalizm poprzedzał upadek wielkiej cywilizacji.
Biurokratyzacja UE jest posunięta do takich absurdów, że opowiadane są o tym dowcipy. Walka o stołki, o uczestnictwo w nikomu niepotrzebnych komisjach, korupcja, wydawania bzdurnych dyrektyw, symboliczne działania zamiast doraźnych – tym się charakteryzuje obecnie twór, który stał się swoistym imperium wielonarodowym.
Trzecią przyczyną upadku cesarstwa zachodniorzymskiego był fanatyzm religijny. Wówczas mieliśmy do czynienia z chrześcijaństwem, dzisiaj borykamy się z radykalnym islamem. Zakaz stawiania choinek bożonarodzeniowych na rynkach skandynawskich miast, jedzenia w miejscach pracy w Szkocji podczas ramadanu, sprzedaży alkoholu w niektórych europejskich dzielnicach – to wszystko po to żeby nie urazić muzułmanów. W zamian dostajemy islamskich ekstremistów. Co będzie dalej? Wyznawców islamu przybywa w Europie i można założyć, że za dekadę lub dwie stanie się religią dominującą. Czy tolerancyjnie podejdą do wyznawców innych religii. Śmiem wątpić.
Czy czeka nas upadek Unii Europejskiej i naszej cywilizacji? A może już się zaczął? Tylko my tego nie zauważyliśmy. Oddanie insygniów władzy przez Romulusa Augustulusa barbarzyńskiemu wodzowi był symbolem kończącym epokę antyku. Co będzie, lub było, takim symbolem obecnie?
Czy czeka nas nowe średniowiecze?

Advertisements