Zagadka Nieśmiertelności

Wampir powinien być piękny, młody i bez żalu.

„Wywiad z Wampirem”

Dlaczego wszystko co żyje, umiera? To pytanie dręczące ludzkość od początku dziejów. Głowią się nim zarówno filozofowie, artyści jak i naukowcy. Jednakże nikt jeszcze nie znalazł ostatecznej odpowiedzi. A jest ona niezbędna żebyśmy odkryli źródło wiecznej młodości i zyskali nieśmiertelność. Wówczas bylibyśmy jak wampiry, które tak bardzo nas fascynują być może dlatego, że zazdrościmy im życia wiecznego. Nieśmiertelność to Święty Graal, którego tak bardzo pragniemy i poszukujemy. A jeśli już go odnajdziemy to okaże się być darem czy przekleństwem?
Zgodnie z obowiązującą teorią wszystko co żywe, starzeje się, słabnie i umiera. Dlaczego tak się dzieje? To pytanie podzieliło biologów i obecnie mamy dwie teorie dotyczące starzenia. Pierwsza mówi, że istnieje genetyczny włącznik, który wykształcił się kosztem reprodukcji. Druga, że starzenie jest po prostu efektem nawarstwiania się defektów powstałych w wyniku powielania DNA. Lecz obie mogą okazać się błędne.
Może śmierć jest po prostu koniecznością? Reguluje życie na naszej planecie i zapobiega przeludnieniu. Gdyby nie proces starzenia biosfera zaczęłaby pękać w szwach i nawet jeśli kolejne generacje byłyby lepiej przystosowane do warunków otoczenia, to i tak nie przetrwałyby z powodu rywalizacji o ograniczone pożywienie. Ludzkość czekałaby wieczna wojna, więc zaaplikowanie prostego rozwiązania genetycznego, które inicjuje proces samodestrukcji i wstrzymuje odnowę biologiczną wydaje się całkiem sensownym projektem. Czy zatem starzenie się zostało nam zaprogramowane? A jeśli tak to przez kogo?
Wierzący odpowiedzą, że przez Boga. Gdyby nie śmierć wówczas straciłaby sens cała religijna filozofia i przez to mogłaby się zmienić nie tylko moralność, ale również ludzka mentalność. Sceptycy odpowiedzą, że to Matka Natura wyposażyła nas w mechanizm zabezpieczający. A są i tacy, którzy uważają, że zostaliśmy stworzeni przez kosmitów, którzy grzebali w naszym DNA. W sumie wszystkie odpowiedzi sprowadzają się do tego samego. Mamy do czynienia z misternym dziełem, genialnym mechanizmem! A może po prostu błędem?
Nasza fabryka komórek psuje się po pewnym czasie i to samo powinno dotyczyć wszystkich istot na Ziemi. Ale tak nie jest. Procesy starzenia się nie zachodzą u niektórych gatunków żółwi, ryb i małży. To dziwne, bo na przykład takie żółwie to kręgowce i pod względem ewolucyjnym są z nami spokrewnione. Zatem starość nie jest czymś nieuniknionym! A może ten genetyczny przycisk uruchamiający proces starzenia się da radę wyłączyć?
Naukowiec o nazwisku Hayflick zgłębiając mechanizm powstawania raka zauważył, że normalnych komórek nie można rekultywować więcej niż około pięćdziesięciu razy. Przez pewien czas liczba komórek w hodowli regularnie się podwajała, po czym nagle ginęły. Okazuje się, że nasze komórki mają wbudowane liczniki, jakby zegary odmierzające czas do nadejścia starości – są to telomery, czyli łańcuchy wielokrotnie powtórzonej sekwencji nukleotydów, znajdujące się na końcach każdego chromosomu. Zapobiegają sklejaniu się chromosomów lecz w trakcie podziału komórki nie są już całkowicie odtwarzalne i ulegają systematycznemu skracaniu. Komórki, w których wyczerpią się telomery – giną. Co ciekawe komórki rakowe wytwarzają enzym, który sprawia, że telomery odtwarzają się do pełnej długości. To dzięki nim replikują i sprawiają, że guzy nowotworowe tak szybko rosną. Zatem jest szansa! Problem w tym, że nikt nie chce mieć w ciele nieśmiertelnych komórek, które z czasem przerodzą się w nowotwór. Skracanie telomerów przyspiesza proces starzenia, lecz jednocześnie chroni nas przed rakiem. Coś za coś.
Przez długi czas mówiono, że starzenie się i śmierć to skutek działań cech ewolucyjnych inwestujących w reprodukcję. Życie nie ma sensu po okresie rozrodczym i opieki nad potomstwem. Jednakże anomalie podczas badań temu przeczą jak choćby muszek owocówek, które po zmianach genetycznych żyły 80% dłużej i jak to określił jeden z naukowców – „trwoniły energię na bezsensowne przedłużania życia”.
Wielu genetyków zakłada teraz firmy stawiając sobie za cel opracowanie eliksiru życia. A jeśli im się uda, to co wtedy? Niektórzy odpowiedzą, że człowiek będzie miał wówczas więcej czasu (a może nawet całą wieczność jeśli uniknie wypadków) na zgłębianie wiedzy, doświadczanie siebie, poszukiwaniu mądrości w otaczającym nas świecie. Tylko, że to bzdura. Tak naprawdę ludzie są hedonistami i przytłaczająca większość poświęciłaby ten czas rozrywce i dobrej zabawie. Tylko, że to po pewnym czasie się znudzi i pozostanie egzystencjalna pustka.
I chyba to podświadomie wiemy, bowiem stworzyliśmy wampiry. Z jednej strony zazdrościmy im nieśmiertelności, siły oraz witalności, z drugiej widzimy ich tragedię. Dzieci mroku, znudzone, zblazowane i samotne. Odrzucone przez Boga, bowiem to on zaplanował naturalny porządek rzeczy, który ich egzystencja łamie. Pasożytują na ludziach pijąc ich krew, bo w ich żyłach nie krąży esencja życia. Niezdolne do prokreacji przemieniają innych na swoje podobieństwo skazując na wieczne cierpienie.
Czy tego właśnie chcemy?
Dar nieśmiertelności oprócz korzyści przyniesie również konsekwencje. Nieunikniona jest zmiana ludzkiej mentalności i stylu życia. Rozpadną się fundamenty religijne i aspekty prawne, przewartościuje moralność.
Pewne rzeczy na zawsze powinny być osłonięte kotarą tajemnicy, której pod żadnym pozorem nie powinno się podnosić. Ale ludzka ciekawość nie zna granic.

Reklamy