Efekt Mandeli
Co to znaczy prawdziwe? Jak możesz zdefiniować rzeczywistość?
Matrix

Na początku odpowiedzcie szybko na pytanie kiedy umarł Nelson Mandela? Większość z was odpowie, że zmarł w latach 80’. Przywołacie w pamięci relacje telewizyjne, nagłówki w gazetach. Ba! Niektórzy będą w stanie podać szczegóły dotyczące jego śmierci w więzieniu, a nawet opowiedzieć o zamieszkach po jego pogrzebie.  Ale prawda jednak jest taka, że przywódca walki z apartheidem zszedł z tego świata  dopiero w 2013 roku z powodu infekcji płuc, a do tego czasu zdążył być prezydentem Republiki Południowej Afryki i otrzymać pokojową Nagrodę Nobla. Oczywiście po dłuższym zastanowieniu i przypomnieniu sobie faktów stwierdzicie, że faktycznie tak było. Skąd zatem wzięło się to pierwsze przekonanie? Mamy tutaj do czynienia z tzw. „Efektem Mandeli”. To jedna z najnowszych i najciekawszych teorii spiskowych. Mówi o tym, że nasza rzeczywistość przenika się z odmienną rzeczywistością i stąd biorą się nieścisłości we wspomnieniach. Inni zaś twierdzą, że to błąd Matrixa. Warto się temu przyjrzeć bowiem alternatywne wspomnienia nie są efektem problemów z pamięcią jednej osoby, ale mają wymiar globalny.
Przypadek Nelsona Mandeli nie jedynym. Podobnie rzecz ma się ze słynnym bokserem Muhammadem Ali i dyktatorem Kuby Fidelem Castro. Obaj zmarli dopiero w ubiegłym roku, ale my zmarszczymy brwi, bo wydaje się, że słyszeliśmy o ich śmierci już dobrych kilka lat temu. Matka Teresa z Kalkuty świętą została dopiero przed kilkoma laty, a nie za pontyfikatu Jana Pawła II.
Ale „Efekt Mandeli” dotyczy nie tylko osób, ale również miejsc i wydarzeń. Wielu posiada przekonanie, że manifestant ze słynnego zdjęcia na placu Tiananmen zatrzymał kolumnę chińskich czołgów. Tak naprawdę było inaczej. Inni twierdzą, że Ameryka ma 51 lub 52 stany, a w rzeczywistości jest ich 50. Pamiętają inne położenie Nowej Zelandii. Wydaje im się, że leży tuż przy Australii, ale tak naprawdę znajduje się dalej od niej niż Indonezja!
Gra „Monopol” ma swoje charakterystyczne logo – starszy pan w meloniku, który spogląda przez trzymany w ręku monokl. Bzdura. W ręku trzyma laskę i w żadnej wersji nigdy nie było monokla. Słynne bajki Warner Bros to nie „Looney TOONS”, a „Looney TUNES”. W zespole muzycznym The Village People śpiewającym słynny przebój „YMCA” był 6 gość przebrany za żołnierza.  Podobnie rzecz ma się z logo firm samochodowych. Logo Forda ma zawijas przy F, Volkswagena przerywnik w literze W, a Volvo strzałkę po prawej stronie. Skąd to się wzięło?
Pamiętacie poczciwego, złotego robota C3PO ze „Star Wars”? Wiecie, że przez cały czas jego prawa łydka i stopa były srebrne?! Niezliczoną ilość razy oglądałem „starą” trylogię, jestem fanem serii i byłem przekonany, że robot cały jest złoty. To fakt, że w „nowej trylogii” już widać różnicę, ale myślałem, że to zrobione jest specjalnie. Aby pokazać upływ czasu. Dopiero jak zacząłem zgłębiać temat „Efektu Mandeli” sprawdziłem to i rzeczywiście w „starej trylogii” C3PO miał również srebrną jedną nogę!
A skoro już jesteśmy przy „Star Wars”. Jak brzmi najsłynniejszy cytat serii? „Luke, I am your father”. Tak naprawdę jednak Vader mówi: „No, I am your father”. Ba! Nawet sam James Earl Jones podkładający głos Lorda Vadera jest przekonany, że było tam LUKE. Podobna rzecz ma się z filmem „Forrest Gump” i sceną na ławce. W oryginalnym obrazie główny bohater mówi, że „życie BYŁO jak pudełko czekoladek”, a nie „życie JEST jak pudełko czekoladek”. A w „Casablance” nigdy nie padło zdanie: „Zagraj to jeszcze raz, Sam”.
Fiona Broome, która od kilku lat bada „Efekt Mandeli” twierdzi, że ma to związek z alternatywną historią i równoległymi rzeczywistościami. Może warto zatem sięgnąć do hipotezy wieloświatów Everetta? Amerykański fizyk uważał, że wszystko co może się zdarzyć, zdarza się na pewno w którejś z odnóg rzeczywistości, która przypomina wielkie rozgałęziające się w nieskończoność drzewo. Oznacza to, że my znajdujący się na tym drzewie, chcąc nie chcąc też się rozgałęziamy. We wszechświatach równoległych istnieje nieskończona kopia nas samych a ich życia są podobne, lub zupełnie inne od naszych. Czy „Efekt Mandeli” jest echem, przebiciem pomiędzy tymi światami? Czy może zupełnie czymś innym?
Mój ulubiony pisarz fantastyki Philip K. Dick uważał, że żyjemy w komputerowo zaprogramowanej rzeczywistości a możemy to rozpoznać jedynie gdy następuje poprawka w kodzie i jakiś element zmienia się w naszej rzeczywistości. Oczywiście kojarzy nam się to z Matrixem. Jednakże Wachowscy nie byli pierwsi poruszając ten temat. Philip K. Dick nawiązywał do niego we większości swoich dzieł. Ale jeszcze wcześniej była religia…
Mitologia gnostycka przedstawia człowieka pogrążonego we śnie, a przebudzenie to poznanie prawdy o swoim duchowym powołaniu. Materia stworzona przez złego Demiurga jest naszym więzieniem, zaprogramowaną iluzją, z której próbujemy się wyzwolić żeby dotrzeć do Boga. Natomiast w buddyzmie istnieje Maja – ułuda zasłaniająca prawdziwą rzeczywistość. Namacalna i mentalna, absorbująca świadomość żywych istot. Oba te filozoficzno-religijne trendy poruszają temat wirtualnej rzeczywistości i sugerują, że żyjemy w zaprogramowanym, sztucznym świecie.
Czy zatem „Efekt Mandeli” jest błędem programu mającego nas trzymać w iluzji? Czy przebitką z alternatywnej rzeczywistości? Efekt zbiorowej hipnozy? A może jak chcą tego buddyści każdy z nas posiada własną rzeczywistość i czasami one się na siebie nakładają?
Jakakolwiek jest przyczyna „Efektu Mandeli”, pokazuje nam, że świat nie jest tym czym nam się wydaje i sama jego struktura pozostaje wielką tajemnicą.

Reklamy