klatwa2
Autorytety są główną przyczyną tego, że ludzie stoją w miejscu
Goethe

Czasami wydaje mi się, że wdepnąłem w jakiś dziwny stan kwantowy, w którym zgodnie z teorią Everetta wszystkie absurdy muszą się zrealizować. A może to świat się zmienił i obecnie nie żądzą nim politycy, korporacje handlowe, media, ani nawet Illuminati jak głoszą niektóre teorie spiskowe. Obecnie najwięcej do powiedzenia mają dziwne osobistości wykreowane przez popkulturę lub Internet.
Jeszcze dwie dekady temu to wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Gdy chciałem się czegoś dowiedzieć o tym co dzieje się aktualnie na świecie wystarczyło, że sięgnąłem po dowolną gazetę, nastawiłem radio lub TV. Oprócz informacji otrzymywałem cały wachlarz interpretacji prezentowany przez felietonistów, rzetelnych dziennikarzy, autorytety w danej dziedzinie. Mogłem zapoznać się z różnymi punktami widzenia i na ich podstawie wyrobić sobie własny osąd.
Obecnie zaś bombardowany jestem miałkimi informacjami urastającymi do miana sensacji o tym, że na warszawskiej Pradze spaliła się kamienica, w której nikt nie mieszkał, o tym, że w szpitalu walczy o życie jakaś gwiazda filmów porno, ktoś popełnił gafę na rozdaniu Oscarów, która zaważyła na losach Wszechświata, celebrytce obsunął się stanik na jakimś bankiecie z okazji „okrągłej szesnastej” rocznicy działalności Fundacji Na Rzecz Osadnictwa Pingwinów Na Madagaskarze, a temperatura w lutym spadła do -10 stopni co jest oczywiście NIESAMOWITE na naszej szerokości geograficznej o tej porze roku. Czytam  we wiadomościach sportowych, o tym, że polska reprezentacja zdobyła złoty medal w… psich zaprzęgach.
Tego typu „sensacji” jest wiele. Na informacyjnych portalach internetowych podawane to jest z oznaczeniem WAŻNE, a w najsłynniejszej telewizji informacyjnej przekazywane przez wymuskanych prezenterów, którzy Bóg wie czemu, i niezgodnie z zasadami polskiej fonetyki, stawiają akcent na pierwszą samogłoskę.
Sztuczki z psychomanipulacji i NLP są na porządku dziennym, jak ta sprzed dziesięciu lat, gdy w stacji TVN24 podawano wyniki sondażu przedwyborczego w następujący sposób: „PO zdobył aż 1/3 głosów ankietowanych, a PiS zzaledwie 33,3% .
W ostatnich dniach głośno było o spektaklu „Klątwa” – kiepskiej sztuki Olivera Frljića, mającą uchodzić za kontestacyjną i obrazoburczą, a była po prostu niesmaczna, nawet wyłączając kontekst obrazy uczuć religijnych. Jeśli nie ma się nic do powiedzenia należy zrobić wiele szumu – brzmi marketingowa maksyma. I udało się. Rozpętała się burza, nawet polityczna. Twórców spektaklu ogłoszono męczennikami za sprawę wolności i niezlażności sztuki. W mediach też zahuczało. Sztuce, zupełnie niewartej uwadze, poświęcono felietony, polemiki, posty na platformach social media. Nawet ja to zrobiłem, poświęcając na to cały akapit.
Ale od kilku lat widzimy podobne trendy. Artyści, celebryci, ludzie, którzy na skandalu postanawiają budować swój kapitał, co i rusz wyjeżdżają z kontrowersjami. Pięć lat temu nieznany mi Gloger – Erwin Wencel napisał, że Przemek Tytoń skompromitował narodową reprezentację i przyniósł wstyd całej Polsce gdy podczas mistrzostw Europy w piłce nożnej ukląkł i przeżegnał się przed obroną rzutu karnego w meczu Grecją. Zrobił się szum na cały kraj, trąbiły o tym portale informatyczne, przeprowadzano z nim wywiady, na forach rozgorzały dyskusje. Usiłowałem sprawdzić kim jest ów Erwin Wencel i dowiedziałem się tylko, że jest scenarzystą. Nigdy o nim nie słyszałem, nie miałem okazji zapoznać się z jego „dziełami” prawdopodobnie jak 99% procent tych, którzy zajmowali się szumem wokół jego kontrowersyjnego stwierdzenia. Dziwne, że człowiek znikąd nagle stał się osobą opiniotwórczą.
Jakiś czas później Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał wyrok sądu pierwszej instancji uznając Dodę winną obrazy uczuć religijnych poprzez określenie autorów Biblii jako naprutych winem i palących jakieś zioła. Przygotowując się do pisania „Cherem” i „Angele Dei” zgłębiłem dosyć dobrze w ten temat i dodałbym do tego jeszcze, że byli „plagiatorami”. Stary Testament to nic innego jak zbitek zapożyczonych mitów mezopotamskich. Ale nie o to chodzi czy Doda miała rację czy nie. Zastanawiam się jak opinia niezbyt rozgarniętej laski, której image polega na publicznym paplaniu kretynizmów, mogła okazać się znacząca dla ludzi, którzy podali wokalistkę do sądu. Wychodzi na to, że Doda w swoich krzykliwych, kompletnie pozbawionych gustu strojach, sposobie bycia idiotki stała się opiniotwórczym autorytetem!
Nie lepszy był Nergal drący na koncercie Biblię. Swoją drogą ciekawe czym kierował się wokalista Behemotha wybierając na pseudonim artystyczny nazwę ducha opiekuńczego Chaldejczyków. W okultyzmie zaś Nergal uchodzi, za szefa tajnej policji piekielnej. Nie lepiej z nazwą zespołu. Behemot przedstawiany jest w postaci słonia o łapach niedźwiedzia i wedle mitów: „to demon gruby i, mimo piastowanego stanowiska, głupi, a jego dziedzinami są obżarstwo i uciechy żołądka. Miało być mrocznie, a wyszło groteskowo. Gdyby pan Darski czytał książki zamiast je niszczyć na pewno miałby większą wiedzę w tej dziedzinie.
No i jeszcze był skandal wywołany przez Kubę Wojewódzkiego i Michała Figurskiego, którzy na radiowej antenie stroili sobie niewybredne żarty z Ukrainek. Pierwszy z nich jest świetnym recenzentem muzycznym, ale znany przede wszystkim z „gnojenia” uczestników programu „Idol”, oraz prowadzenia niskich lotów talk show. Drugi jest muzykiem, ale dał się poznać bardziej jako kontrowersyjny prezenter radiowy.
Sprawa okazała się na tyle poważna, że zajęło się nią Ministerstwo Spraw Zagranicznych zarówno ukraińskie jak i polskie. Rzecznik naszego MSZ stwierdził, że wypowiedzi te osłabiają lata wysiłków budowania przyjaźni między Polską i Ukrainą.  Okazuje, że wypowiedziane przez nich słowa miały większą moc sprawczą niż działania dyplomatów. Może zatem na nasze zagraniczne placówki należy zlikwidować zaoszczędzając pieniądze podatników, a w posły słać celebrytów?
Zawsze było tak, że osobami opiniotwórczymi, z których osądami należało się liczyć byli ludzie posiadający wiedzę, osobowość i sławę. Wydaje mi się, że obecnie pozostało tylko to ostatnie. Przy okazji różnego rodzaju wydarzeń celebryci zapraszani są do TV i radia żeby podzielili się ze społeczeństwem swoimi „głębokimi przemyśleniami”.
Współcześnie coraz większą rolę odgrywają social media i platformy internetowe. Wypowiedzi na łamach programów telewizyjnych czy radiowych nadal mają wielką moc, ale powoli są spychane przez posty na FB, tweety, bądź wypowiedzi na youtubie. I burzę potrafi wywołać jedno zdanie. Kłótnie polityków, dziennikarzy, komentatorów przenoszą się na Tweetera lub Facebooka, a miarą sukcesu jest ilość polubień. Do lamusa odeszły polemiki, gdzie adwersarze przekonywali się argumentami. Dzisiaj już nikogo nie interesuje zdanie innych. Pozostały złośliwości, w których wygrywa ten, który wymyśli bardziej kreatywną ripostę ośmieszającą rozmówcę i obrazi go tak cwanie, żeby potem mógł się tego wyprzeć. Szkoda, że wszyscy przyjmujemy taką narrację i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Dokąd zmierzamy? Nasza planeta nadal będzie krążyć wokół słońca przynajmniej jeszcze przez pięć miliardów lat. Tego jestem niemal pewny. Ale co do tego, czy utrzyma się tu inteligentne życie, już nie.

Reklamy