lewiatan1

„Jeden Sylwester uwięził smoka, a drugi go wypuści”
Średniowieczna przepowiednia

Jutro sylwester. O północy powietrzem wstrząśnie huk petard i korków od szampana, na niebie pojawią się kolorowe fajerwerki, z okien mieszkań wylewać się będzie głośna, taneczna muzyka, ludzie będą się bawić, pić, składać sobie życzenia, wierząc, że słowa mają moc sprawczą i potrafią zakląć rzeczywistość. Pojawią się noworoczne obietnice, które po dwóch tygodniach rozwieją się niczym dmuchawce na wietrze. Jednakże tego dnia każdy z nadzieją spogląda w przyszłość wierząc, że następny rok przyniesie mu więcej szczęścia, bowiem człowiek nigdy nie docenia tego co już ma. Pragnie więcej, coraz więcej…
Święto pożegnania starego roku i powitania nowego regularnie obchodzone jest dopiero od przełomu XIX i XX wieku, ale swoją tradycję ma jeszcze w średniowieczu. Istniej legenda wedle której w 317 roku papież Sylwester I w podziemiach Latenaru (ówczesnej siedziby papieży) uwięził słynnego Lewiatana. W tym miejscu należy napisać kilka słów o tym potworze, bo chociaż każdy o nim słyszał (a nawet niektórzy robią zakupy w sieci sklepów ochrzczonych jego imieniem) niewielu wie kim tak naprawdę był.
Moim ulubionym jego przedstawieniem jest ten wyjęty z mitów hebrajskich.  Lewiatan miał być morskim potworem, którego potężne kły siały grozę, z paszczy wydobywał się ogień i płomienie, z nozdrzy dym, z oczu przerażający błysk, a serce jego nie znało litości. Posiadał tyle oczu ile jest w roku dni, a do tego błyszczące łuski, które zaciemniały słońce. Wałęsał się wedle własnego upodobania po powierzchni morza, pozostawiając za sobą oślepiającą smugę, lub w głębinach otchłani, sprawiając, że woda gotowała się jak w diabelskim kotle. Wielkie smoki morskie służyły mu za pożywienie, wodę pił prosto z Jordanu, a kiedy był głodny wypuszczał wielkie kłęby pary od których mąciła się woda. Wydzielał tak potworny odór, że gdyby od czasu do czasu nie oczyszczał się wdychając zapach słodkich kwiatów Edenu, wszystkie Boże stworzenie z pewnością by podusił.
Żadna ludzka broń nie mogła przebić jego łusek, a bali się go nawet sami aniołowie. Dopiero Jahwe musiał zrobić z nim porządek. Złapał go na haczyk, wywlókł z głębiny, związał język sznurem, przekłuł trzciną nozdrza, a szczęki przebił kolcem. Potem rzucił jego ścierwo na dno łodzi i odpłynął jakby udawał się na bazar. Potraktował olbrzymiego, budzącego grozę Lewiatana, jak zwykłą rybę.
Inna legenda mówi, że gdy Jahwe stworzył zwierzęta morskie pozwolił Lewiatanowi, który był większy niż wszyscy jego towarzysze razem wzięci, rządzić nimi z tronu postawionemu na gigantycznej podwodnej wyspie. Nie przypomina wam to Cthulhu i słynnego miasta R’lyeh?
Niektórzy twierdzą, że były dwa Lewiatany – samiec i samica. Gdy podpadli Jahwe, ten zarżnął samicę, a samca wykastrował, żeby ich potomstwo nie zalęgło się na świecie. Ze skóry samicy Jahwe sporządził olśniewające szaty, którymi ozdobił Adama i Ewę, a mięso zachował w słonej wodzie na ucztę podczas Dnia Sądu.
Na ocalonego samca miały zostać ogłoszone wielkie łowy anielskie, w których on będzie ściganą zwierzyną. Doprawdy, spodziewałem się mniej odrażającej rozrywki po aniołach. Ale widocznie niewiele się różnią od nas, ludzi. Jednakże nawet najśmielsi aniołowie będą musieli uciekać przed Lewiatanem, gdy zostanie rozsierdzony, a gdy zbiorą się w kupie do ataku, to tylko stępią broń na jego łuskach.
Wedle chrześcijańskich podań, że papież Sylwester I uwięził Lewiatana, takie łowy musiały się już odbyć. Nie wiemy, czy hierarcha kościelny sam w nich uczestniczył i wsławił się pojmaniem potwora, czy – w co jestem bardziej skłonny uwierzyć – został mu dostarczony przez Archanioła Gabriela, który wedle Hebrajczyków jako jedyny był zdolny pokonać Lewiatana. Oczywiście sprytem, łapiąc go jak rybę na haczyk.
Fakt jest taki, że trzysta lat po narodzeniu Chrystusa morski potwór został wtrącony do rzymskich lochów. Ale przepowiednia Sybilli mówiła, że w roku tysięcznym Lewiatan wyrwie się z łańcuchów, niszcząc niebo i ziemię. Miało to nastąpić na przełomie wieków za pontyfikatu Sylwestra II. Mówiono, że jeden Sylwester potwora uwięził, a drugi go wypuści. Podejrzenia miały swoje podstawy bowiem ówczesny papież uprawiał jakoby praktyki czarnoksięskie. W istocie był niezwykle wykształcony w matematyce, mechanice i astronomii. Sam budował zegary i instrumenty astronomiczne. Wprowadził cyfry arabskie i podejmował próby reformowania Kościoła. Doprawdy, to trąci herezją!
Nic więc dziwnego, że wraz z nadejściem Nowego Roku ludzie spodziewali się katastrofy, niemalże nowotestamentowej Apokalipsy Świętego Jana. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Pierwszy dzień stycznia przywitał wszystkich szczypiącym mrozem, bielusieńkim śniegiem i bezchmurnym niebem na którym widać było gwiazdy. Katastrofa nie nastąpiła i euforia ogarnęła lud. Bawiono się i tańczono do rana, a od tego czasu z tej okazji, w ostatni dzień roku urządza się huczne zabawy sylwestrowe.
Jaka z tego konkluzja? Demonizujemy otaczający nas świat, wyolbrzymiamy problemy, doszukujemy się diabelstwa tam gdzie go nie ma. Czy następny rok pod rządami PiS przyniesie Polsce katastrofę? Wątpię. Nie jest to rząd ani lepszy, ani gorszy od poprzednich. Zachwianie podstawami demokracji? Spartanie uważali tą formę rządów za zbrodniczą. W kontekście tego co wyprawiały zdeprawowane Ateny, nie dziwię im się wcale. Zresztą i tak pod płaszczykiem demokracji pośredniej panuje u nas oligarchia. Konserwatywny prezydent najpotężniejszego państwa na świecie? Czemu nie. Demokraci na fotelach prezydentów USA przez ostatnie lata się nie popisali. Może czas na radykalną zmianę? Wojny na świecie? Zawsze były i będą. Europy raczej nie dosięgną. Islamscy ekstremiści? To pewne, że będą kolejne zamachy. ISIS nie posiada lepszego oręża. Tylko od nas zależy jak sobie z tym poradzimy. Kryzys migracyjny? Historia świata pełna jest wielkich migracji, po których nastąpiły wymieszania kulturowe. Niektóre doprowadziły do wzrostu cywilizacji, inne do ich upadku.
Jak będzie z naszą? Możemy opierać się na przepowiedniach, interpretować stare, słuchać nowych, ale tak jak w przypadku przepowiedni o uwolnionym Lewiatanie mogą okazać się fałszywe. Pozostaje nam przestać się zamartwiać, bawić się dobrze w sylwestra i cieszyć się, że żadna apokalipsa nam nie grozi.
Chyba…

Reklamy